Reklamy
  • Gdzie jestesmy?

    Australia - Sydney
  • Kraje

  • Archiwum

Uyuni

Jedynym powodem dlaczego Uyuni nie zamienilo sie w tzw miasto duchow sa turysci, ktorzy licznie przybywaja tutaj, aby odwiedzic Solar de Uyuni (wyschniete slone jezioro) oraz laguny z flamingami na Altiplano czyli plaskowyzu znajdujacym sie w Andach.

Uyuni to taka mala miescina z czesciowo opustoszalym dworcem kolejowym, cemntarzyskiem starych pociagow z przed osiemdziesieciu lat oraz kilkoma sklepami, restauracjami i dosyc pokazna iloscia w wiekszosci pseudo agencji turystycznych. Pisze pseudo poniewaz jak to zwykle bywa w Boliwi sposob w jaki prowadza swoje interesy pozostawia wiele do zyczenia.

My ogolnie nie cierpimy wyjazdow zorganizowanych, a jeszcze bardziej takich w krajach nierozwinietych jak Boliwia, ale jedyna mozliwoscia zobaczenia Salar de Uyuni byla wlasnie taka wycieczka. W tych rejonach to po prostu loteria, nic nie jest pewne, nie ma zandych gwarancji, a jak cos pojdzie zle to nawet nie ma komu sie poskarzyc.

Miala to byc najciekawsza wyprawa w Boliwi, ja w odroznieniu od wiekszosci uczestnikow przygotowalam sie do niej od kilku miesiecy. Dokladnie wiedzialam co chce zobaczyc, gdzie spac i w tym celu skrupulatnie zadawalam szereg pytan w kazdej z odwiedzonych agencji.Niestety wiekszosc z uczestnikow tych wycieczek, to ludzie ktorzy przyjezdzaja nocnym autobusem z La Paz i od razu sa wsadzani z lapanki do samochodow gotowych do wyjazdu. Kompletnie nie wiedza gdzie jada i jedyna wiedza jaka posiadaja na temat wyprawy to, ze jest jakas wycieczka na slona pustynie w Uyuni, na ktorej wszyscy robia sobie fajne zdjecia.

Przewodniki ostrzegaja, aby wybierac bardzo ostroznie agencje poniewaz zdarzaja sie pijani kierowcy, zimne jedzenie, opoznienia, niezgodnosci z programem, brak rezerwacji hotelu itd. No, ale Nam sie to raczej przydazyc nie moglo. Program wycieczki zapowiadal sie nastepujaco:

Dzien 1
Wyjazd o godzinie 10:30, przejazd na Salar de Uyuni, po drodze obiad w restauracji (kurczak, ziemniaki, warzywa)z soli i mozliwosc zakupu pamiatek. Okolo pol godziny na robienie zdjec na Salar de Uyuni. Nastepnie przejazd na wyspe kaktusow Incahuasi 1.5h czasu na zwiedzanie wyspy. Dalej mial byc przejazd do hotelu solnego i kolacja. Po zwiedzaniu wyspy czekalismy jednak dlugo na naszego kierowce, a kiedy wreszcie dotarl do samochodu okazalo sie, ze jest pijany. Nie majac za bardzo wyjscia pozwolilismy mu prowadzic, po kilku minutach jazdy oznajmil, ze agencja nie zarezerwowala dla nas hotelu solnego bo zapomnieli (klamstwo). Zostalismy zawiezieni do jednego z hoteli solnych gdzie nie bylo wolnych miejsc, po chwili miejsca sie znalazly, ale nie bylo kolacji. Mielismy kupic sobie jedzenie, a potem liczyc na zwrot pieniedzy. Zadecydowalismy, ze pojedziemy do nastepnego hotelu niestety nie z soli. Godzina jazdy juz po zmroku byla dla nas koszmarem, kierowca gnal jak szalony, wiec Janusz zatrzymal go sila i kazal zwolnic. Dotarlismy wreszcie na miejsce gdzie okazalo sie, ze nie ma wody, a na jedzenie przyjdzie nam poczekac 40min. Na cale szczescie podano nam wspanialy posilek, zupa jarzynowa, ktora przypominala smakiem kapusniak z majerankiem byla chyba najlepsza zupa jaka jedlismy do tej pory w tej podrozy. Na drugie dostalismy stek z lamy z frytkami i salatka. Utrudzeni poszlismy spac, temperatura w nocy byla znosna.

Dzien 2
Przez caly dzien zwiedzalismy plaskowyz zwany po hiszpansku Altiplano i podziwialismy flamingi. Przy jednej z lagun mielismy podany zimny choc dobry obiad (kotlet schabowy z makaronem i warzywami), a na kolacje dotarlismy do kolejnego hotelu bez wody. Posilek podano nam w baraku tak zimnym, ze wydawalo nam sie jakbysmy siedzieli na zewnatrz, a temperatura zaczela juz spadac ponizej zera. Naszczescie rozpalono w srodku piec i atmosfera od razu sie poprawila. Podano wino do kolacji, a my poczestowalismy nasza grupe (2 Belgijki, Francuz i Boliwijka) likierem kawowym, w ktory przezornie zaopatrzylismy sie przed podroza. Jeszcze przed kolacja poszlismy na spacer i Janusz zdazyl sie przeziebic. W nocy wial mrozny wiatr, a my spalismy w sali 6 osobowej pod czterema kocami.

Dzien 3
Wedlug planu pobodka miala byc o 5-tej i od razu mielismy jechac ogladac gejzery, a sniadanie mialo byc podane przy goracych zrodlach o wschodzie slonca. Jednak okazalo sie, ze bylismy jedynymi, ktorzy o tej porze wstali, czekalismy prawie 2 godziny w sali “kominkowej” i wkoncu wyjechalismy okolo 8-mej juz po sniadaniu. Po obejrzeniu gejzerow pojechalismy do goracych zrodel gdzie wszyscy oprocz juz chorego Janusza nie zwazajac na zimno i przerazliwie mocny wiatr wskoczylismy do basenu. Wyjsc oczywiscie bylo trudniej, ale kapiel byla super wiec ja nie zaluje, chociaz Janusz przez caly czas pukal sie w czolo.

Po goracych zrodlach przyszedl czas na laguny znajdujace sie na ponad 4000 m npm, kierowca skrupulatnie wyjasnil nam, ze lepiej jechac juz do Uyuni gdzie po drodze pokaze nam wodospady bo laguny i tak o tej porze roku sa wyschniete (klamstwo). Oczywiscie jak zwykle wiekszosc nie zorientowanej mlodziezy stwierdzila, ze oni nie chca jechach na laguny jezeli te sa suche i wybieraja wodospady. Wyjasnilam im wiec, ze ja juz wybralam w agencji i nie przyjechalam tu ogladac wodospadow tylko laguny nawet jezeli sa wyschniete. Po dotarciu do cudownych lagun Verde (blekitnej) i Colorado (pomaranczowej) przyznali mi racje, ze kierowca znowu klamal. Obiad znowu podano zimny (tunczyk, kukurydza, ryz), a na koniec mielismy jeszcze problem zasypiajacego ze zmeczenia kierowcy. Nasz samochod prawie dachowal, zaraz potem okazalo sie, ze kierowca jezdzi juz od miesiaca bez dnia wolnego i jutro jedzie na kolejna wyprawe.

Gdy wreszcie dotarlismy do Uyuni i poszlam sie poskarzyc na pijanego kierowce Pani w agencji prawie wyrzucila mnie z biura, powiedziala, ze nic ja to obchodzi, zaplacone wycieczka sie odbyla. Zamknela drzwi na klucz i tyle ja widzialam. Pani jest bardzo charakterystyczna nosi okulary i ma gnijace dolne dwie jedynki

Firma nazywa sie Cristal Agency i usytuowana jest w Uyuni zaraz kolo ratusza na ulicy Pasaje Arce 75 OSTRZEGAMY WSZYSTKICH PRZED KORZYSTANIEM Z JEJ USLUG.

Pomimo perypeti z pijanym kierowca, problemow organizacyjnych oraz wszedobylskiego pylu jak rowniez mroznego wiatru i niskich temperatur widoki i doskonale towarzystwo naszych wspolpodroznikow wynagrodzily nam wszystkie trudy podrozy. Dodajmy rowniez, ze wydaje nam sie iz impreza ta nie jest przeznaczona dla osob starszych i rodzicow z dziecmi. Srednia wieku wynosi dwadziescia kilka lat (bylismy najstarsi sposrod wszystkich uczestnikow-okolo 7 samochodow po 6 osob kazdy) wiekszosc turystow z naszego przedzialu wiekowego wybierala jednak jednodniowe wycieczki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: