Boliwia – za ile?

Informacje ogolne

  • Waluta boliviano; 1US$ = 7 b
  • Napiecie elektryczne jak w Polsce
  • Boliwia zrezygnowala z nadawania paczek droga morska, jako ze nie posiada dostepu do morza paczki te najpierw jechaly do Brazyli skad dopiero ladowano je na statek, w tej chwili dostepna jest tylko droga lotnicza za pierwszy kilogram placi sie 250b, a za kazdy kolejny 50b wiecej, tak wiec nasze 14 kg kosztowalo nas 950b, dodatkowo placi sie 15b za pakowanie paczki, ale Panie robia to bardzo fachowo wiec warto

Atrakcje

  • Zapasy Cholitas w La Paz 80 b, w cenie transport, bilet wstepu 2 wejscia do WC, kubek coca coli i woreczek popcornu, pamiatka w postaci naklejki, kalendarza i widokowki, mozna pojechac samemu taksowka lub busem, bilet w kasie kosztuje 50b
  • Calodniowy wyjazd do ruin Tiwanaku z La Paz 140b, w cenie transport, bilet wstepu, obiad, przewodnik
  • Wycieczka w Potosi do kopalni 80b, w cenie transport, odpowiednie ciuchy, kalosze, kask, latarka, plecak, przewodnik
  • Uyuni 3 dniowa wycieczka kosztuje miedzy 70US$-120US$, dodatkowo placi sie za wstep do parku narodowego 150b, korzystanie z toalet 5b, wejscie na wyspe kaktusow 15b, cieply prysznic 10b
  • Firma z ktorej korzystalismy to Cristal znajduja sie przy ratuszu po lewej stronie na glownej ulicy Pasaje Arce 75 ABSOLUTNIE ODRADZAMY KORZYSTANIE Z TEJ AGENCJI – PIJANI KIEROWCY

Transport

  • Firmy turystyczne bardzo podbijaja cene biletow autobusowych (min50% czasem 80% drozej) dlatego lepiej jest kupowac bilety na dworcu.
  • Granica z Peru przy jeziorze Titicaca Copacabana – La Paz 25b, dodatkowo trzeba zaplacic za prom 1.10b, ktorym przplywa sie jezioro, autobus zatrzymuje sie w La Paz zaraz przy ulicy Sagarnaga graniczacej z Bazarem wiedzm
  • Taksowka na dworzec autobusowy w La Paz na ulice Sagarnaga 10b
  • La Paz – Sucre, nocny autobus cama firmy El dorado z dworca autobusowego 130b plus podatke na dworcu 1.50b, 12h
  • Taksowka w Sucre z dworca autobusowego do centrum 8b plus podatek na dworcu 1.10b
  • Sucre-Potosi, z dworca autobusowego 15b plus podatke na dworcu 2.50b, 5h
  • Taksowka z dworca w Potosi do centrum 10b
  • Potosi-Uyuni, autobusy odjezdzaja z Parada Uyuni (taksowka z centrum 8b) 39b 10h
  • Uyuni – Tupiza autobusy odjezdzaja o 21-ej wiec mozna jechac od razu po wycieczce na Salar, albo rano o 6-tej, bilet kupowac na dworcu 50b 8h, po 3 godzinach jazdy jest przesiadka na inny autobus, na ktory trzeba czekac 45 min
  • Tupiza-Vilazon granica z Argentyna 15b 2.5h

Hotele

  • Bardzo trudno jest znalezc normalny hostel w Boliwi, wiekszosc to nory, zimne, brudne i malo przytulne pokoje, nie ma tez znaczenia cena, nawet te drogie sa okropne. Sniadanie, ktore oferuje wiekszosc to sucha bulka, marmolada, maslo, kawa lub herbata i sok. Lepiej jest zrezygnowac ze sniadania co obnizy cene pokoju i zjesc cos smacznego na miejscowym targu za grosze
  • La Paz Hostal Maya Inn Sagarnaga 339, 110b dwojka bez lazienki, duzy pokoj nr 6 z balkonem wychodzacym na ulice Sagarnaga, z widokiem na katedre na placu San Francisco oraz na wzgorza otaczajace miasto, WiFi w hotelu, ale my odbieralismy sygal z hotelu obok, haslo wykradzione podstepem
  • Idac od ulicy Illampu w dol Santa Cruz zaraz przed ulica Linares po lewej prawej stronie znajduje sie w miare normalny hotel nie pamietam nazwy,140b za 2 osobowy pokoj z lazienka, tv i sniadaniem
  • Sucre Hotel Grand 4* 160b 2 pokojowy apartament z lazienka, ciepla woda z TV i WiFi, calosc wieksza od naszego mieszkania w Sydney, na tej samej ulicy powyzej targu za Arka po prawej znajduje sie Hostal San Francisco 100b za 2 osobowy pokoj w miare mozliwe pokoje
  • Potosi 80b La Casona, 2 osobowy pokoj z TV i WiFi oraz z centralnym ogrzewaniem, bez lazienki (goraca woda)
  • Uyuni Hotel Mosoj Av Potosi na rogu zaraz obok ratusza120b utargowane na 100b, 2 osobowy pokoj nr4 z lazienka i TV, goraca woda, okna na cala sciane, widok na ratusz podswietlany w nocy
  • Tupiza Hotel La Tore 80b 2 osobowy pokoj bez lazienki ze sniadaniem, hotel posiada rowniez agencje turystyczna, ktora oferuje podobno bardzo dobre 4 dniowe wycieczki na Salar Uyuni za 1200b

Restauracje

  • W zwiazku z tym, ze ceny w restauracjach sa dosc niskie wiekszosc turystow wykorzystuje ten fakt i rezygnuje z jedzenia na straganach
  • La Paz na ulicy Linares 880 Puerto del Sol na pierwszym pietrze wejscie w bramie
  • Kolacja w tej samej restauracji kosztuje 25b, wybiera sie z kilku rodzajow zup oraz drugich dan np stek z lamy, ryba, pomidory nadziewane miesem do tego podawana jest herbata i deser-mus czekoladowy lub platany z cynamonem
  • Pozostale miasta oferuja do jedzenia glownie hamburgery i wloska kuchnie wybor nie jest wielki
  • W Sucre na targu sa bardzo sycace desery, jogurt z owocami i bita smietana za 5b mozna je jesc na sniadanie
  • Na ulicy Argentina po lewej stronie za Hostelem San Francisco (hostal jest po prawej) w bramie znajduje sie dosc tania studencka restauracyjka, podaja miejscowe dania 12b, Pizza El Mana na Av. Ostria Gutierrez 391

Na targu, ulicy, autobusie

  • Ciepla herbata plus pieczony placek w autobusie z Uyuni do Tupizy 4b
  • Pierozki z jajkiem i warzywami na targu w La Paz dobre na sniadanie 1.50b
  • Sok z pomaranczy 2b
  • 4 Pomidory 2b
  • Jablka, gruszki za sztuke 1b

Supermarket, apteka

  • Trafilismy tylko na jeden supermarket w Potosi, reszta to male sklepiki
  • Tabletki do ssanie 12b
  • Mleko 4b
  • Woda 2.5l 3-5b
  • Papier toaletowy 2-4b
  • Mala platikowa butelka likieru o smaku kawowym, przydaje sie do herbaty na wyciecze na Salar 10b
  • Mleko czekoladowe 1l 7b

Sprzet elektroniczny na targu w La Paz

  • Canon 50D z obiektywem Canona 28-135 ze stabilizatorem 1380US$
  • Nikon D90 z obiektywem NikkorKamera Sony HVR-V1 4000US$

Tupiza

Prosto z Uyuni pojechalismy na poludnie Boliwi 90km od granicy z Argentyna, mial to byc postoj jednodniowy, ale Janusz czul sie coraz gorzej wiec przedluzylismy pobyt o jeden dzien. Kuracja lozkowa dala rezultaty, a tabletki do ssania zwane po hiszpansku para ciupar pomogly szybciej wykurowac gardlo.

Wokolo Tupizy rozciagaja sie czerwone skaly pelne kaktusow, mozna tutaj pojechac na przejazdzke konna, my jednak postanowilismy podziwiac krajobrazy z naszego tarasu w hotelu.

Boliwia bardzo nas wymeczyla to najbiedniejszy kraj w Ameryce Poludniowej w zwiazku z czym laczy sie to z wieloma niedogodnosciami w trakcie jego zwiedzania. Praktycznie nie istniejace drogi asfaltowe wydluzaja czas podrozy, tony pylu i smieci, ludzie zalatwiajacy sie w tlumie na glownych ulicach La Paz – tak zapamietamy ten kraj. Fatalna woda i nieprzyjazny klimat wysuszyly nasza skora jak papier. My staralismy sie uzywac kremow nawilzajacych do ciala, ale w Tupizie spotkalismy Australijke, ktora zaniedbala sobie nawilzanie i jej skora wygladala jak papier scierny. Mielismy tez duzy problem z nosem, kazdy z nas z powodu wysokosci cierpial z powodu skrzepow i krwi, ktora za kazdym razem pojawiala sie na chusteczkach przy czyszczeniu.

Boliwia Tupiza

Boliwia Tupiza

Lamy, Vikunie i Alpaki

Choc wydawaloby sie, ze Lamy powinny byc obecne na kazdym kroku w Ameryce poludniowej to jednak nie widzielismy ich, az tak wiele. Nie kazdy wie, ze Lamy posiadaja kuzynki zwane Alpakami. Natomiast dzikimi kuzynkami Lam i Alpak sa Vicunie, ktore wydaja sie byc bardziej szlachetne, posiadajac smukla i delikatna budowe ciala.

Boliwia lama

Boliwia lama

Boliwia lamy

Boliwia lama

Boliwia vikunie

Laguny

Jedna z atrakcji wyprawy byly dwie laguny, Laguna Verde czyli blekitna znajduje sie tuz obok granicy z Chile. Druga to Laguna Colorado, ktora ma cudowny pomaranczowy kolor. Niedaleko lagun znajduja sie gorace zrodla, w ktorych bylo milo sie wykapac po 2 dniach bez prysznica. Przydala nam sie rowniez nasza butla z tlenem, z ktorej ochoczo korzystalismy.

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano laguna verde

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano gorace zrodla

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano

Altiplano

Altiplano czyli plaskowyz wysoko w Andach.

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano

Boliwia Altiplano

Rozowe jak Flamingi

Zawsze myslelismy, ze Flamingi mozna spotkac wylacznie w tropikach, a tutaj okazalo sie, ze cale stada tych przepieknych rozowych ptakow brodzi w mroznych wodach plaskowyzu, wysoko w Andach.

Boliwia Altiplano flamingi

Boliwia Altiplano flamingi

Boliwia Altiplano flamingi

Boliwia Altiplano flamingi

Boliwia Altiplano flamingi

Wyspa kaktusow

Gdzies w oddali na solankowym jeziorze znajduje sie wyspa pelna kaktusow rodem z Bolka i Lolka o nazwie Incahuasi.

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni jest najwiekszym solankowym jeziorem na swiecie polozonym na wysokosci 3653m npm. To tutaj wiekszosc turystow korzystajac z otaczajacej ich tafli bieli, ktora w oddali laczy sie z przerazliwie blekitnym niebem robi sobie zwariowane zdjecia, my nie pozostalismy gorsi.

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Boliwia Salar de Uyuni

Uyuni

Jedynym powodem dlaczego Uyuni nie zamienilo sie w tzw miasto duchow sa turysci, ktorzy licznie przybywaja tutaj, aby odwiedzic Solar de Uyuni (wyschniete slone jezioro) oraz laguny z flamingami na Altiplano czyli plaskowyzu znajdujacym sie w Andach.

Uyuni to taka mala miescina z czesciowo opustoszalym dworcem kolejowym, cemntarzyskiem starych pociagow z przed osiemdziesieciu lat oraz kilkoma sklepami, restauracjami i dosyc pokazna iloscia w wiekszosci pseudo agencji turystycznych. Pisze pseudo poniewaz jak to zwykle bywa w Boliwi sposob w jaki prowadza swoje interesy pozostawia wiele do zyczenia.

My ogolnie nie cierpimy wyjazdow zorganizowanych, a jeszcze bardziej takich w krajach nierozwinietych jak Boliwia, ale jedyna mozliwoscia zobaczenia Salar de Uyuni byla wlasnie taka wycieczka. W tych rejonach to po prostu loteria, nic nie jest pewne, nie ma zandych gwarancji, a jak cos pojdzie zle to nawet nie ma komu sie poskarzyc.

Miala to byc najciekawsza wyprawa w Boliwi, ja w odroznieniu od wiekszosci uczestnikow przygotowalam sie do niej od kilku miesiecy. Dokladnie wiedzialam co chce zobaczyc, gdzie spac i w tym celu skrupulatnie zadawalam szereg pytan w kazdej z odwiedzonych agencji.Niestety wiekszosc z uczestnikow tych wycieczek, to ludzie ktorzy przyjezdzaja nocnym autobusem z La Paz i od razu sa wsadzani z lapanki do samochodow gotowych do wyjazdu. Kompletnie nie wiedza gdzie jada i jedyna wiedza jaka posiadaja na temat wyprawy to, ze jest jakas wycieczka na slona pustynie w Uyuni, na ktorej wszyscy robia sobie fajne zdjecia.

Przewodniki ostrzegaja, aby wybierac bardzo ostroznie agencje poniewaz zdarzaja sie pijani kierowcy, zimne jedzenie, opoznienia, niezgodnosci z programem, brak rezerwacji hotelu itd. No, ale Nam sie to raczej przydazyc nie moglo. Program wycieczki zapowiadal sie nastepujaco:

Dzien 1
Wyjazd o godzinie 10:30, przejazd na Salar de Uyuni, po drodze obiad w restauracji (kurczak, ziemniaki, warzywa)z soli i mozliwosc zakupu pamiatek. Okolo pol godziny na robienie zdjec na Salar de Uyuni. Nastepnie przejazd na wyspe kaktusow Incahuasi 1.5h czasu na zwiedzanie wyspy. Dalej mial byc przejazd do hotelu solnego i kolacja. Po zwiedzaniu wyspy czekalismy jednak dlugo na naszego kierowce, a kiedy wreszcie dotarl do samochodu okazalo sie, ze jest pijany. Nie majac za bardzo wyjscia pozwolilismy mu prowadzic, po kilku minutach jazdy oznajmil, ze agencja nie zarezerwowala dla nas hotelu solnego bo zapomnieli (klamstwo). Zostalismy zawiezieni do jednego z hoteli solnych gdzie nie bylo wolnych miejsc, po chwili miejsca sie znalazly, ale nie bylo kolacji. Mielismy kupic sobie jedzenie, a potem liczyc na zwrot pieniedzy. Zadecydowalismy, ze pojedziemy do nastepnego hotelu niestety nie z soli. Godzina jazdy juz po zmroku byla dla nas koszmarem, kierowca gnal jak szalony, wiec Janusz zatrzymal go sila i kazal zwolnic. Dotarlismy wreszcie na miejsce gdzie okazalo sie, ze nie ma wody, a na jedzenie przyjdzie nam poczekac 40min. Na cale szczescie podano nam wspanialy posilek, zupa jarzynowa, ktora przypominala smakiem kapusniak z majerankiem byla chyba najlepsza zupa jaka jedlismy do tej pory w tej podrozy. Na drugie dostalismy stek z lamy z frytkami i salatka. Utrudzeni poszlismy spac, temperatura w nocy byla znosna.

Dzien 2
Przez caly dzien zwiedzalismy plaskowyz zwany po hiszpansku Altiplano i podziwialismy flamingi. Przy jednej z lagun mielismy podany zimny choc dobry obiad (kotlet schabowy z makaronem i warzywami), a na kolacje dotarlismy do kolejnego hotelu bez wody. Posilek podano nam w baraku tak zimnym, ze wydawalo nam sie jakbysmy siedzieli na zewnatrz, a temperatura zaczela juz spadac ponizej zera. Naszczescie rozpalono w srodku piec i atmosfera od razu sie poprawila. Podano wino do kolacji, a my poczestowalismy nasza grupe (2 Belgijki, Francuz i Boliwijka) likierem kawowym, w ktory przezornie zaopatrzylismy sie przed podroza. Jeszcze przed kolacja poszlismy na spacer i Janusz zdazyl sie przeziebic. W nocy wial mrozny wiatr, a my spalismy w sali 6 osobowej pod czterema kocami.

Dzien 3
Wedlug planu pobodka miala byc o 5-tej i od razu mielismy jechac ogladac gejzery, a sniadanie mialo byc podane przy goracych zrodlach o wschodzie slonca. Jednak okazalo sie, ze bylismy jedynymi, ktorzy o tej porze wstali, czekalismy prawie 2 godziny w sali “kominkowej” i wkoncu wyjechalismy okolo 8-mej juz po sniadaniu. Po obejrzeniu gejzerow pojechalismy do goracych zrodel gdzie wszyscy oprocz juz chorego Janusza nie zwazajac na zimno i przerazliwie mocny wiatr wskoczylismy do basenu. Wyjsc oczywiscie bylo trudniej, ale kapiel byla super wiec ja nie zaluje, chociaz Janusz przez caly czas pukal sie w czolo.

Po goracych zrodlach przyszedl czas na laguny znajdujace sie na ponad 4000 m npm, kierowca skrupulatnie wyjasnil nam, ze lepiej jechac juz do Uyuni gdzie po drodze pokaze nam wodospady bo laguny i tak o tej porze roku sa wyschniete (klamstwo). Oczywiscie jak zwykle wiekszosc nie zorientowanej mlodziezy stwierdzila, ze oni nie chca jechach na laguny jezeli te sa suche i wybieraja wodospady. Wyjasnilam im wiec, ze ja juz wybralam w agencji i nie przyjechalam tu ogladac wodospadow tylko laguny nawet jezeli sa wyschniete. Po dotarciu do cudownych lagun Verde (blekitnej) i Colorado (pomaranczowej) przyznali mi racje, ze kierowca znowu klamal. Obiad znowu podano zimny (tunczyk, kukurydza, ryz), a na koniec mielismy jeszcze problem zasypiajacego ze zmeczenia kierowcy. Nasz samochod prawie dachowal, zaraz potem okazalo sie, ze kierowca jezdzi juz od miesiaca bez dnia wolnego i jutro jedzie na kolejna wyprawe.

Gdy wreszcie dotarlismy do Uyuni i poszlam sie poskarzyc na pijanego kierowce Pani w agencji prawie wyrzucila mnie z biura, powiedziala, ze nic ja to obchodzi, zaplacone wycieczka sie odbyla. Zamknela drzwi na klucz i tyle ja widzialam. Pani jest bardzo charakterystyczna nosi okulary i ma gnijace dolne dwie jedynki

Firma nazywa sie Cristal Agency i usytuowana jest w Uyuni zaraz kolo ratusza na ulicy Pasaje Arce 75 OSTRZEGAMY WSZYSTKICH PRZED KORZYSTANIEM Z JEJ USLUG.

Pomimo perypeti z pijanym kierowca, problemow organizacyjnych oraz wszedobylskiego pylu jak rowniez mroznego wiatru i niskich temperatur widoki i doskonale towarzystwo naszych wspolpodroznikow wynagrodzily nam wszystkie trudy podrozy. Dodajmy rowniez, ze wydaje nam sie iz impreza ta nie jest przeznaczona dla osob starszych i rodzicow z dziecmi. Srednia wieku wynosi dwadziescia kilka lat (bylismy najstarsi sposrod wszystkich uczestnikow-okolo 7 samochodow po 6 osob kazdy) wiekszosc turystow z naszego przedzialu wiekowego wybierala jednak jednodniowe wycieczki.

Potosi

Brac podroznicza z calego swiata przyjezdza do Potosi, aby obejrzec kopalnie srebra, ktore w tym rejonie pojwily sie dwiescie lat temu. Pewnego dnia jeden z mieszkancow rozpalil ognisko na zboczu gory,ktora teraz nosi nazwe Cerro Rico (Bogata gora) i zauwazyl, ze mieni sie ona w swietle ognia. Wiesc o tym szybko dotarla do hiszpanskich kolonizatorow, ktorzy bez chwili wahania zaczeli eksploatowac zloza srebra.Powstalo tysiace kopaln, w ktorych do wydobywania cennego kruszcu Hiszpanie wykorzystywali tania sila robocza w postaci lokalnych Indian oraz niewolnikow z Afryki. U stop gory powstalo miasto Potosi gdzie w czasie goraczki srebra liczba mieszkancow wynosila 160 tysiecy, powstaly tutaj bary, sklepy, kasyna, a takze domy publiczne, wszystko po to by zaspokoic potrzeby mieszkancow.

Wyczytalismy w naszym przewodniku, ze ilosc wydobytego kruszcu wystarczylaby na wybudowanie mostu ze srebra z Potosi do Madrytu… kto wie moze to i prawda. Wydawac by sie moglo, ze w takim razie znajdziemy tu ogromne ilosci srebrnych wyrobow, ozdob, naczyn itp. Okazuje sie, ze nic bardziej mylnego w mysl zasady “szewc bez butow chodzi” na prozno by szukac. Nawet dzwony tutejszej katedry wykonane sa ze stopow brazu i zlota, a o srebrze, ani slychu ani widu.
Okres goraczki srebra zapisal sie w historii Potosi krwawymi ofiarami podobno w kopalniach do dnia dzisiejszego zginelo dziewiec milionow ludzi! Informacja ta rowniez pochodzi z naszego przewodnika, osobiscie uwazam, ze jest to blad w druku, ale moze sie myle.

No wlasnie wracajac do watku z poczatku tego wpisu do Potosi przyjezdza sie po to by zobaczyc jak pracuja gornicy, a wrunki pracy nie zmienily sie od dwustu lat. Brak pradu, mechanizacji, wysokie zapylenie powietrza w szybach, do tego niskie place uzaleznione od ilosci i jakosci urobku to tylko kilka z niedogodnosci, z ktorymi borykaja sie gornicy. Najbardziej zatrwazajacy jest jednak fakt, ze malo ktory dozywa 45 lat! Z opowiadan turystow, ktorzy odwiedzili kopalnie dowiedzielismy, ze zanim wejdzie sie do szybu nalezy kupic jakis podarunek w postaci butelki wysoko procentowego alkoholu, papierosow, woreczka lisci coci a nawet dynamit?! Cos w rodzaju frycowego dla oslody ciezkiego zywota nieszczesnikow.

Moge otwarcie stwierdzic, ze Kasia i ja jestesmy swiadomymi podroznikami i z cala stanowczoscia postanowilismy nie brac udzialu w tego typu imprezie. Swiadomosc, ze gornik na zdjeciu, ktore moglbym zrobic moze byc na skraju swego zycia nie dalaby mi spokoju. Uwazamy, ze zamiast placic za to zeby ogladc jak ciezko i niewolniczo pracuja tutejsi gornicy powinno sie dolozyc wszelkich staran zeby zmienic ich warunki pracy na lepsze.

My w Potosi odnalezlismy inne walory, ktore ma do zaoferowania to miasto. Oprocz urokliwych uliczek, zabudowan i widokow, folklor tego regionu bo o tym tu mowa jest na prawde przepiekny. Wielobarwne stroje, dynamiczna muzyka i usmiechniete twarze tancerek i tancerzy do widok fantastyczny.

Boliwia Potosi

Boliwia Potosi

Boliwia Potosi

Boliwia Potosi

Boliwia Potosi

Boliwia Potosi