Ekwador – za ile?

Informacje ogolne

  • Waluta dolar amerykanski
  • Maksymalna suma wyciagana z bankomatu – $720
  • W Vilcabambie jest tylko jeden bankomat, czesto pust, w trakcie naszego pobytu byl zepsuty od 2 tygodni
  • Napiecie to 110V nie dziala grzalka i depilator, ladowarki sa OK
  • Bus z Ipiales (Kolumbia) zatrzymuje sie na granicy po stronie Ekwadoru, trzeba sie wrocic do granicy kolumbijskiej po pieczatke i potem przejsc znowu do Ekwadoru
  • Na granicy nie ma zadnych oplat
  • Nie rekomendowane jest pozostowanie dluzej niz jest to konieczne na granicy oraz pobliskim miasteczku
  • Wyprawa na wieloryby w Puerto Lopez 15$

Hotel

  • Podczas swiat narodowych nalezy rezerwowac pokoje z duzym wyprzedzeniem, inaczej mozna wyladowac na lawce w parku, podobne problemy wystepuja w piatki, soboty i podczas wakacji szkolnych
  • Otovalo posiada hostele od 10$-25$ za pokoj 2-osobowy, spalismy w Rincon Viajera za 25$, pokoj z lazienka i WiFi i w przyjemniejszym Aly Hostel pokoj z TV bez lazienki
  • Quito Hostal Snusk nu, E 5-37 Jose Calama, nad barem Lunera bar-cafe, najlepszy hotel jaki widzielismy na Mariscal czyli dzielnicy turystycznej, 2 osobowy pokoj bez lazienki, ale za to ogromny, z oknami w dachu, WiFi i TV 16$, z lazienka 20$
  • Banos bardzo komfortowe pokoje z lazienka, ciepla woda, TV znajduja sie tuz za dworcem kolejowym, wiec widok jest taki sobie, ale za to cena za 2 osobowy pokoj tylko 12$, a standard jest dosc wysoki jak na te cene
  • Puerto Lopez hotel Maxima, 2 osobowy pokoj z lazienka, ciepla woda, WiFi 16$, w hotelu znajduje sie restauracja, sniadanie 2$, obiad 7$ oraz kuchnia
  • Cuenca Posada del Rio naprzeciwko Hostal El Capitolio, 2 osobowy pokoj z lazienka i WiFi 16$, hostel posiada rowniez kuchnie i spory pokoj jadalno-telewizyjny oraz taras
  • Vilcabamba Hotel Le Rendez-Vous, spalismy w nowym budynku, pokoj 2 osobowy bez lazienki z WiFi ze sniadaniem18$

Na ulicy, targu

  • Papaya 0.50$
  • Pomidory kilo 1$
  • Truskawki kilo 4$
  • Ryba z ryzem i salatka 1.50$
  • Bob z grochem i ziemniakiem 0.50c
  • Swinka morska cala 26$
  • Porcja swinki morskiej z ziemniakami 3$
  • Ziemniaki kilo 1$
  • Rzodkiewka 0.25c

Restauracje w Puerto Lopez

  • Ryba (opiekana, smazona, w sosie czosnkowym, na parze, na grilu)z frytkami i salatka 4$
  • Krewetki (opiekane, na parze, smazone lub w sosie) z frytkami i salatka 6$
  • Lobster z frytkami i salatka 20$
  • Ceviche z ryby 2.5$
  • Ceviche z krewetek 4$
  • Piwo 1$
  • Cola 0.50c

Transport

  • Bus z Tulcan na granicy na dworzec 0.75c
  • Autobus z Tulcan do Otavalo 3$ – 3h
  • Otovalo – Quito dworzec polnocny 2$ -2.5h, taksowka do Mariscal kosztuje 4$, trzeba wyjsc za dworzec, na dworcu 8$
  • Quito dworzec poludniowy – Banos 3$ -3h, taksowka na dworzec polundiowy 7$
  • Z Banos nie ma bezposrednich autobusow do Puerto Lopez
  • Banos – Guayaquil 7$ – 7h
  • Guayaquil – Puerto Lopez 4$ – 4h
  • Nie ma bezposrednich autobusow z Puerto Lopez do Cuenca, trzeba jechac przez Guayaquil
  • Guayaquil – Cuenca 6$ – 4h
  • Cuenca – Loja 7.50$ – 5h
  • Loja – Vilcabamba 1$ – 1.15h
  • W przypadku jezeli ktos chce jechac z Ekwadoru przez granice Makara prosto do Limy nalezy lapac pierwszy autobus z Loja do Piura o 7 rano za 10 US$, dalej z Piura sa nocne do Limy
  • Dla tych, ktorzy chca jechac do np Trujillo lepsza wesrja jest nocny autobus z Loja do Piura o 23:00 10h
Supermarket
  • Szampon 400ml Fructis 3.30$
  • Piwo 0.60c
  • Pasta do zebow 2.48$
  • Nici do zebow 3.55$
  • Maly Nesquik 1.48$
  • Platki kukurydziane 3.39$
  • Mleko 0.5L 0.45c
  • Pasztet 1$
  • Mleko w puszce 1.85$
  • Yogurt 0.50c
  • 1 jajko 0.10c
  • 1 bulka w piekarni 0.10c
Reklamy

Vilcabamba

Jakies 10 lat ogladalismy w Sydney program o Riobambie i pociagu, gdzie zamiast w przedzialach turysci jezdza na dachu, oczywiscie miejsce to znalazlo sie na naszej liscie- zobaczyc, zrobic. Minelo 10 lat i na dachu pociagu w Riobambie juz sie nie jezdzi, podobno z powodu jakiegos wypadku.

Nie moglismy za to odmowic sobie przyjemnosci odwiedzenia wioski o rownie wdzwiecznej nazwie Vilcabamba. Mial to byc postoj jednodniowy w drodze do Peru, ale hotel w ktorym sie zatrzymalismy okazal sie jednym z najlepszych w jakich mielismy okazje mieszkac, wiec zostalismy na dluzej. Jeszcze w fazie przygotowania wyjazdu do Ameryki Pd bralismy pod uwage kupno jakiegos hostelu juz na miejscu, a ten do tego stopnia nam sie spodobal, ze zapytalismy wlascicieli czy nie maja ochote go nam sprzedac, ale nie mieli. Chociaz – przykladowa cene podali…

Vilcabamba slynie ze swiezego gorskiego powietrza i z wody madrosci, podobno najstarsze starowinki maja tutaj po 140 lat.  Na butelkach z mineralna i na autobusach mozna zobaczyc plakaty, ktore reklamuja takich 126 letnich mlodzikow.

Ekwador Vilcabamba
Ekwador Vilcabamba
Ekwador Vilcabamba

Cuenca

Postanowilismy podazac w kierunku tej samej granicy z Peru, ktora przekraczali Przemek z Magda i 4B, dlatego prosto z Puerto Lopez pojechalismy znowu wysoko w gory. Pnac sie serpentynami na wysokosci prawie 4000m npm, mijajac po drodze Park Narodowy El Cajas zwany Parkiem 200 jezior dotarlismy do Cuenca. Cuenca to trzecie co do wielkosci miasto Ekwadoru z liczba 400 tysiecy mieszkancow. Kolonialna zabudowa przypomniala nam Cartagene w Kolumbi i Granade w Nikaragui, choc te byly ladniejsze.

Ekwador, Cuenca

Ekwador, Cuenca

Ekwador, Cuenca

Ekwador, Cuenca

W pogoni za wielorybami

Do Puerto Lopez przyjechalismy z Banos w sobote wieczorem, okazalo ze wolnych pokoi w miasteczku brak. Przespalismy wiec te noc w obskurnej szescio-osobowej norze; w takiej samej jak my sytuacji znalazlo sie wielu innych turystow, niektorzy spali na krzeslach wlamujac sie do hostelowych ogrodkow. Okazalo sie, ze trafilismy na tzw. dlugi weekend i Ekwadorczycy tlumnie zawitali do miejscowosci nadmorskich, ale nie tylko bo juz w Banos mielismy problemy z wolnymi pokojami.

Wybrzeze Ekwadoru kusilo nas przede wszystkim „owocami morza”, troche nam sie znudzilo jedzenie na zmiane kurczakow i miesa z ryzem i fasola, nabralismy ochoty na rybke. Przyzwyczajeni do Baltyckich smazalni ryb zawsze wydawalo nam sie dziwne, ze wiekszosc miejsc nad morzem gdzie podrozujemy ich nie posiada. Na Wyspach Pacyfiku kupno ryby graniczylo z cudem, w Azji tez jakos malo, na Galapagos widzielismy male targi rybne. Cos tam sie pojawilo w Hondurasie, Belize i na Kubie, ale jakos w knajpach ciagle w karcie widnialy glownie kurczak i mieso. Tak wiec gdy okazalo sie, ze Ekwador ma sporo do zaoferowania i to za male pieniadze, zakotwiczylismy nad morzem na dluzej. Codziennie raczylismy sie rybami i krewetkami, ale przede wszystkim wczesniej rekomedowana przez znajomych Ceviche. Ta marynowana w limonce potrawa z surowej ryby lub innych owocow morza podawana na zimno, przypominala nam bardzo rolmopsy czy tez opiekane ryby w occie tak popularne na slasku.

Glownym jednak powodem dla ktorego przyjechalismy do Puerto Lopez byly Humbaki. Te ogromne, majestatyczne ssaki znane sa z ulubowania do wyskakiwania z wody dzieki czemu mozna choc troche zobaczyc jak naprawde wygladaja w naturze. Juz raz widzielismy wieloryby (kaszaloty) w Nowej Zelandii w miescie Kaikora, ale niestety wszystkie spaly. Tym razem mialo byc inaczej, zarezerwowalismy trzy godzinny rejs po morzu niewielka lodka wraz z 30 innymi pasazerami glownie Ekwadorczykami.

Nastepnego dnia rano spragnieni wielorybich wrazen wyplynelismy w morze. Po okolo 20 minutach dotarlismy do miejsca gdzie zaczelo sie wypatrywanie wielorybow. Gdy wreszcie gdzies w oddali na powierzchni wody pojawil sie grzbiet humbaka wszyscy jekneli z zachwytu. Raz, drugi, trzeci ciagle grzbiet i okazyjnie pletwa ogonowa. Lodka buja jak szalona, zdjecia ciezko robic nie mowiac juz o nagrywaniu video. Wieloryby i tym razem jakby troche ospale jeszcze kilka wynurzen, widzielismy przod dwoch humbakow, ktore wystawily glowy z wody jakby sie nam przygladaly i wlasciwie na tym sie skonczylo. Po drodze do przystani jeszcze krotki postoj na snurkownie w lodowatej wodzie dla odwaznych i…

No wlasnie juz dawno zorientowalismy sie, ze w tej czesci swiata podejscie miejscowych do kwesti bezpieczenstwa pozostawia wiele do zyczenia. Zaskoczeniem byly kapoki, ktore dostalismy w czasie resju, ale przepelniona lodz to juz jakby codziennosc. Czara goryczy przelala sie gdy w czasie snurkowania do wody niezdarnie wsunela sie mloda matka z mala okolo 6 letnia dziewczynka. Obie w kamizelki to, ze niby bezpiecznie tylko, ze kapoki byly dla doroslych wiec mala nazwyklej w swiecie prawie wypadla z niego bedac w wodzie. Jakos ojcu udalo sie ja wyciagnac, a tu do wody pcha sie nastepna corka, w ubraniu i oczywiscie za duzym kapoku. Silny prad morski, brak umiejetnosci plywackich i tragedia gotowa. Cale zajscie obserwowalismy z gornego pokladu naszej lodki i wierzcie mi gdyby nie interwencja czlonka zalogi, ktory wskoczyl do wody na pomoc nie wiem jakby sie skonczylo. Nikt z tych ludzi nie spodziewal sie, ze pod nogami nie bedzie dna, wiekszosc z nich nie wiedziala do czego uzywa sie maski, rurki i jak zaklada sie kapoki. Aha na koniec gdy juz prawie bylismy gotowi do drogi powrotnej okazalo sie, ze brakuje jednej osoby. Chwila grozy… mlody chlopak oddalil sie od lodki i nikt tego nie zauwazyl.

W zasadzie wieloryby wiedzielismy wiec nie mozna narzekac, to dzikie stworzenia i nigdy nie wiadomo jak sie zachowaja ale niedosyt jednak pozostal. Kasia podjela decyzje, plyniemy jeszcze raz, przeciez musi sie udac je zobaczyc! Byla to sluszna decyzja i tym razem widzielismy skaczace wieloryby w calej okazalosci. Nie bylo ich duzo, ale i to nam wystarczylo, zeby napawac sie widokiem tych przepieknych stworzen. Naturalnie i tym razem bujalo nami niemilosiernie wiec zdjecia jak i video nie sa najlepszej jakosci.

Ekwador, Puerto Lopez

Ekwador, Puerto Lopez

Ekwador, Puerto Lopez

Banos

Miasteczko Banos co po polsku oznacza Lazienki polozone jest na wyskosci 1800 m npm  w dolinie otoczonej gorami, wodospadami, a takze w towarzystwie wulkanu Tungurahua , ktory jest ciagle aktywny. Na sobote i niedziele przyjezdzaja tutaj ekwadorczycy z calego kraju, a glownym powodem  sa gorace zrodla.

My rowniez pokusilismy sie o odwiedzenie Lazienek jednak pogoda nam nie dopisala, przez caly czas padal deszcz i bylo bardzo zimno. Planowalismy takze pomoczyc sie w cieplej wodzie pelnej mineralow w jednym z basenow, ale jakos nam sie odechcialo. Po obejrzeniu sobie ludzi w stojacych w  dlugiej kolejce  zobaczylismy, ze wiekszosc przychodzi tutaj zeby sie umyc po calym tygodniu. Woda jest co prawda zmieniana dwa razy na dobe, ale poniewaz ma zolty kolor i nic w niej nie widac, nie zaryzykowalismy.

Ekwador, Banos

Ekwador, Banos

Za to zaryzykowalismy jedzac na obiad jeden z najwiekszych przysmakow w Ekwadorze – Cuy czyli swinke morska. Glownie probowal Janusz bo ja tylko dziubnelam. Mieso podobne do kurczaka tylko bardzo gumowate i nie za bardzo nam smakowalo.

Ekwador, Banos

W Banos bardzo lubia slodycze i dlatego mozna kupic tutaj pedy trzciny cukrowej, sok z trzciny cukrowej i obrane kawalki trzciny cukrowej. Oprocz tego zawieszone na hakach widac ogromne walki z masa cukierkowa, ktora naciagana recznie urywana jest po kawalku po to zeby formowac z niej cukierki roznym ksztalcie, smaku i kolorze.

Ekwador, Banos

Ekwador, Banos

Z Banos mozna rowniez wyruszyc na wyprawe do Amazoni czyli rejonu Ekwadoru zwanego Oriente. Jedno lub kilkudniowe wycieczki do dzungli oferuje tutaj dosyc spora ilosc agencji turystycznych. Te same agencje wypozyczaja rowery, bugi, motory, mozna poplynac na rwacej rzece na pontonach, wybrac sie na wulkan lub konna przejazdzke po okolicy.

Przekroczylismy Rownik

Oczywiscie jak sie przyjezdza do Ekwadoru nalezy koniecznie odwiedzic Mitad del Mundo, bo to przeciez tutaj przebiega linia rownika. Przekraczalismy juz w Londynie poludnik zerowy, w Australii zwrotnik Koziorozca, a teraz przyszla kolej na rownik.

Podobno w XVIII w francuzcy naukowcy machneli sie o jakies 240 metrow i dopiero 12 lat temu za pomoca nowoczesnych GPS, NASSA i wojska amerykanskiego okazalo sie, ze linia rownika lezy gdzie indziej. My uwazamy, ze to jakis przedsiebiorczy ekwadorczyk chcial troche zarobic i wymyslil te cala historie, po czym otworzyl wlasne muzeum gdzie pokazuje turystom kilka doswiadczen.

Zrobilismy kilka zdjec przy pomniku, obejrzelismy film w planetarium, a potem powedrowalismy 240 m dalej do muzeum doswiadczalnego. Oprocz kilku chat rdzennych Indian Shuar zamieszkujacych lasy Amazoni, tych samych, ktorzy kiedys parali sie procederem zmniejszania ludzkich glow, praktyki te zostaly zakazane przez rzad Ekwadoru, ale ciagle jeszcze zmniejszane sa glowy zwierzat. Mezszczyzni znani sa z uzywania Kurary – silnej trucizny do obezwladniania ofiar, a kobiety z wytwarzania Chichy, sfermentowanego napoju alkoholowego. Przezuwajac kukurydze Indianki spluwaja do specjalnych naczyn, ktore potem zostaja odstawione na jakis czas, zawartosc alkoholu od 1%-3% zalezy od tego jak dlugo napoj fermentuje.

Obejrzelismy pokaz splywajacej wody, ktory rozwial nasze watpliwosci co do tego, w ktora strone w wannie splywa woda w Australii, a w ktora w Polsce, jakos nigdy tego nie pamietalismy, zeby porownac. Tak wiec na rowniku woda w specjalnie przygotowanej wanience splywala prosto, na polkuli poludniowej wedlug wskazowek zegara, a na polnocnej odwrotnie do wskazowek zegara, a moze odwrotnie? Okazalo sie tez, ze na rowniku wazymy o jakis kilogram mniej, wagi nie bylo wiec wierzymy na slowo, a takze ze potrzebujemy mniejszej sily np do pokonania kogos na reke.

Bylo ciekawie, ale od razu pomyslelismy sobie co to by bylo za wspaniale miejsce do ogladania doswiadczen gdyby rownik lezal w USA. Amerykanie wiedza jak rozkrecic show-business.

Ekwador, Mitad del Mundo

Ekwador, Mitad del Mundo

Ekwador, Mitad del Mundo, rownik

Quito

Stolica Ekwadoru nie zrobila na nas zbyt dobrego wrazenia, poltora dnia przed odlotem na Galapagos i poltora po przylocie to i tak za duzo. Glownie zajmowalismy sie rezerwacja lotow i szukaniem hotelu co jak zwykle w duzych miastach bywa skomplikowane, pokoje sa beznadziejne, a ceny wysokie. Spora czesc czasu zajelo nam rowniez przemieszczanie sie pomiedzy lotniskiem, centrum i dwoma oddalonymi od miasta dworcami autobusowymi.

Ekwador, Quito