Gwatemala – za ile?

Informacje ogolne
  • Waluta Quetzal  1$= 8Q
  • W Antigua mozna wyciagnac z bankomatu dolary amerykanskie
  • Maksymalna wyplata z bankomatu to 400US$ lub 2500Q
  • Mozna placic dolarami amerykanskimi
  • Napiecie elektryczne 110V, transformator mozna kupic na targu za 5US$

Atrakcje

  • Wejscie na wulkan Pacaya 50Q za transport i przewodnika plus 40Q za wstep do Parku Narodowego, wypozyczenie kijka 5Q
  • Wstep do Parku Narodowego  Tikal 150Q, w przypadku kupna biletu po 15-tej jest on wazny caly nastepny dzien
Transport
  • Lotnisko – Antigua busem 10$
  • Flores – Belize City 140Q
  • Flores – Copan (Honduras) 200Q, autobus bez klimatyzacji, dwie przesiadki, na granicy trzeba dodatkowo zaplacic za bus do Copan, trasa trwa 12 godzin
  • Lepiej jechac z Flores do Guatemala City Linea Dorada 150Q  i dalej do Copan
  • Antigua nad jezioro do Panajachel, 3 godziny jazdy 60Q
  • Prom z Panajachel do San Pedro Laguna pol godziny 25Q
  • Bus do Chichi na targ, 2 godziny jazdy 50Q
  • Prom z San Pedro do Santiago Atitlan 30Q powrotny
  • San Pedro –  Flores 275Q, busem do Antigua dalej do Guatemala City i potem przesiadka na duzy autobus z klimatyzacja i tv razem okolo 15 godzin jazdy
  • Przejazd z Flores do Parku Narodowego Tikal 60Q bilet powrotny
Hostele
  • Hotel Posada Don Valentino w Antiqua, pokoj z lazienka, wentylatorem i  tv z kablowka mozna korzystac z kuchni.  Normalnie kosztuje 49$ dolarow, Janusz wytargowal na 20$,  internet 6Q za godzine.
  • Hostel Hostal Holistico w Antiqua, pokoj z Wi-Fi i sniadaniem, lazienka wspolna 140Q. Ten hostel ma zaledwie 2 miesiace wiec bylo pusto, prowadzi go bardzo mily miejscowy chlopak Cezar. W hotelu jest tylko jedna dwojka i 3 sale 6 osobowe czyli tzw dormitory 37Q za lozko. Taras z widokiem na wulkan.
  • Hotel San Antonio w San Pedro la Laguna pokoj z lazienka, taras na dachu z widokiem na jezioro,kablowka i Wi Fi, balkon z hamakami, 140Q, my utargowalismy na 90Q. Nalezy wyjsc z promu przejsc waska uliczka w gore do glownej ulicy i skrecic w lewo, hotel znajduje sie po prawej stronie jakies 5 minut drogi
  • Hostel we Flores Los Amigos prowadzony przez Holendrow, bardzo spartanskie warunki, za to mozna spotkac wielu turystow, ktorzy udziela wskazowek na dalsza podroz. Rowniez personel bardzo pomocny, wszystkie bilety na dalsza podroz mozna kupic w barze. Pokoj 2 osobowy bez lazienki, taki domek na drzewie, nie ma okien i dachu 80Q, sala wieloosobowa 40Q, hamak 20Q
Szkola jezyka hiszpanskiego
Wiekszosc osob wykupuje tzw lekcje jeden do jednego, czyli nauczyciel i 1 uczen, cena 99$ za tydzien 4 godziny dziennie. My postanowilismy uczyc sie razem i Janusz utargowal  2.5$ od osoby za godzine. Moglibysmy jeszcze dokupic zakwaterowanie na caly tydzien z pelnym wyzywieniem u rodziny gwatemalskiej za 80$ od osoby. Zajecia w szkole sa prowadzone przez dyplomowanych nauczycieli
Supermarket
  • Mleko 11Q
  • Chleb 11Q
  • Woda 1.5l  5.4Q  
  • Woda 3.78l  6.95Q
  • Zupka chinska 1.8Q
  • Platki kukurydziane  200g 7Q
  • Piwo litrowe 22Q
  • Sok pomaranczowy 1litr  9Q
  • 200ml szampon 22Q
  • Lakier do paznokci 4.5Q
  • Srodek na komary 21Q
Na targu, ulicy
  • Udko z kurczaka z frytkami 8Q
  • Tortillas czyli malutkie placuszki z mielonym miesem i salatka 5Q
  • 3 Kawalki tortilli z miesem grilowanym i salatka 10Q
  • Gotowana kukurydza 4Q
  • Bulka z miesem i salatka 4.5Q-8Q
  • Chuchitos z grila 3Q
  • Cheeseburger 10Q
  • Sok ze swiezych owocow 5Q
  • Lody w Mcdonald’s 10Q
  • Platany w czekoladzie 10Q
  • Owoce w woreczku: papaya, mango, arbuz 5Q
  • Caly arbuz, kilo truskawek, kisc bananow, papaya, kilo sliwek 5Q
Restauracje
W tanich ceny zaczynaja sie od 30Q, w tych drogich od 60Q
  • 2 Tacos plus frytki i mrozona herbata 40Q
  • Kurczak z ryzem i salatka 35Q
  • Stek z ryzem i salatka 35Q
  • Bardzo dobre sphagetti w taniej knajpie jedlismy za 15Q
  • Niezbyt dobre w drogiej za 30Q
  • Dobre buritos z kurczakiem w taniej  20Q
  • Taki sobie kurczak z ziemniakami i salatka w drogiej 35Q
  • W Los Amigos w Tical jedzenie kosztuje przewaznie 40Q, podaja bardzo duze porcje

Tania i bardzo dobra Loles’s Place w San Pedro Laguna

  • 3 racuchy z dzemem, czekolada, miodem i syropem klonowym 15Q
  • Jajecznica, fasola, tortila lub chleb, ser, herbata, kawa lub sok 15Q
  • Kurczak lub stek z grilla z ryzem i warzywami 20Q
  • Sphagetti 20Q
Restauracja Nick’s Place nad jeziorem, Nick’s Place w San Pedro Laguna
  • Kurczak lub stek z grilla z ziemniakami i warzywami 30Q
  • Cuba libre 8Q
  • Czekolada na goraco 7Q

Tikal

W dzungli na polnocy Gwatemali znajduje sie Tikal – dawna stolica Majow, ktorej poczatki datowane sa na IV wiek p.n.e  Bardzo chcielismy zostac na noc  w Parku Narodowym i wsluchac sie w nocne odglosy wyjcow i jaguarow, ale okazalo sie ze do spania zostaly tylko hamaki za 5$  Jakos nam sie nie usmiechal  pomysl spania w dzungli bez dachu nad glowa i dlatego zatrzymalismy sie we Flores. To bardzo urokliwe miasteczko polozone na wyspie, ciekawa architektura i kolorowe domki bardzo nam sie podobaly.

Rano o godzinie 4-tej pierwszym autobusem wyruszylismy na podboj jednej z najwiekszych atrakcji Centralnej Ameryki – Tikal. Kompleks sklada sie z 7 wiezy-swiatyn, z ktorej najwyzsza ma ponad 70m. Wspielismy sie na 3 z nich po bardzo stromych schodach, zeby podziwiac widok dzungli z lotu ptaka. W towarzystwie 2 polakow: Jozka z Chicago i Rafala z Sydney, napotkanych przypadkowo, snulismy sie po ruinach swiatyn napawajac sie ich widokiem.

Temperatura i wilgotnosc powietrza w tej czesci Gwatemali dala nam sie we znaki, nie moglismy sie wiec nadziwic jak policja, ktora patroluje caly czas tereny Tikal wytrzymuje w pelnym rynsztunku. Po kilku godzinach lazenia zrobilismy sobie maly piknik, wyspujac na drewniane stoly kto co mial: puszke z fasole, chipsy tacos, orzeszki, drozdzowki. Posilajac sie w cieniu wsluchiwalismy sie w odglosy wyjcow i ptakow. Przy okazji okazalo sie, ze Rafal zakotiwczyl w tym samym hotelu co my, a takze ze mamy wspolnych znajomych w Sydney.

Flores

Tikal swiatynia Jaguara

Tikal z Rafalem i Jozkiem

Tikal gwatemalska policja

Tikal gwatemalska policja

Czujnosc na kazdym kroku

Z San Pedro la Laguna wczesnym rankiem  zapakowani jak sardynki w puszce nasza 15 osobowa grupa wyruszyla w strone Antigua. Tam mielismy mala przerwe na obiad jakies 6 godzin, ktore wypelnilismy wizyta w ruinach starej katedry i szybkimi zakupami owocow na targu. Wieczorem okolo 19-tej kolejnym busem podazylismy w strone Gwatemala City. W trakcie podrozy wymienilismy kilka grzecznosciowych zwrotow z pewna mloda amerykanka o orientalnej urodzie i wdziecznym imieniu Sydney. Jak sie pozniej okazalo ta niepozornie wygladajaca dziewczyna uratowala nas od nieuchronnej katastrofy.

Zanim dotarlismy na dworzec autobusowy w stolicy Gwatemali, jakis czas kluczylismy po jej ulicach. Majac wciaz w glowie ostrzezenia wyczytane z przewodnika na temat niebezpieczenstw czyhajacych na turystow w tym niegoscinnym miescie nie moglem oprzec sie pokusie zapuszczenia sie w jego dzielnice. Niestety bylo juz ciemno, rozsadek wzial gore i skonczylo sie tylko na gapieniu sie w okna busa.

Na dworcu nasze bagaze zostaly zaladowane do autobusu, a my z biletami w reku ustawilismy sie w kolejce do odprawy jak na lotnisku. Bramka wykrywajaca metale, wyciaganie paska ze spodni i przeszukiwanie bagazu podrecznego sa rutynowymi czynnosciami, ktory musi przejsc kazdy pasazer. Okazalo sie jednak, ze mamy odjazd za godzine  i nie byloby w tym nic niepokojacego gdyby nie fakt, ze nasze plecaki byly juz w lukach bagazowych autobusu, na ktory my nie mielismy biletu. Na nic dalo sie przekonywanie wszystkich, ze nasze bagaze trafily do zlego pojazdu. Personel zapewnial nas, ze wszystko jest w porzadku. Dopiero nasza znajoma amerykanka, ktora siedziala juz w owym nieszczesnym autobusie, widzac cala sytuacje, sila zmusila kierowce by zainteresowal sie naszymi bagazami. Z pomoca pewnej gwatemaki wyjasnilismy cala sprawe i oddano nam nasze plecaki.

plecaki

ruiny katedry w Atigua

Chichicastenango czyli poprostu Chichi (Cziczi)

W Chichi dwa razy w tygodniu odbywa sie targ, ktory podobno jest  najbardziej kolorowym i roznorodnym targiem w Gwatemalii. W kazdy czwartek i niedziele do miasta sciagaja Majowie z okolicznych miast i wciskaja turystom swoje tradycyjne wyroby po niebotycznych cenach. Dlatego wazne sa tutaj umiejetnosci negocjacyjne zwane rowniez targowaniem czego Januszowi nie brakuje 🙂  Udalo nam sie kupic przepiekna szmaragdowa maske Tikal za 150Q choc cena wyjsciowa byla 350Q i nie wazne, ze nie mowimy perfekcyjnie po hiszpansku jezyk migowy i kilka liczebnikow zwykle zalatwia sprawe.

Targ faktycznie mieni sie roznymi barwami czerwieni, zieleni, pomaranczu, blekitu etc. Wspaniale tkaniny rozwieszone w poszczegolnych kramach sprzedawane sa przez Majow ubranych w tradycyjne stroje. Po kilku chwilach mozna dostac oczoplasu, wszystkie kolory teczy na wyciagniecie reki! Z wielkim trudem opieramy sie pokusie kupna tych wspanialych tkanin ale jestesmy dopiero drugi tydzien w tej czesci swiata i na zakupy pamiatek na pewno bedzie jeszcze czas, na razie napawamy sie tymi barwami do woli.

Chichicastenango market

Chichicastenango market

Chichicastenango market

Chichicastenango market

Chichicastenango market

Chichicastenango market

Lago Atitlan

Lago czyli jezioro Atitlan to cos w rodzaju naszego Morskiego Oka tylko znacznie wieksze i zamiast Tatr otaczaja je pokryte bujna roslinnoscia szczyty trzech wulkanow San Pedro, Atitlan i Toliman. Z Antigua najpierw jechalismy busem do Panajachel, a potem przeprawilismy sie lodzia do jednego z miasteczek o nazwie San Pedro la Laguna. Jest to male miasteczko polozone nad jeziorem Atitlan u stop wulkanu San Pedro 3020 mnp. Klimatem to urokliwe miejsce przypomnialo nam wyspy Perhentian w Malezji oraz Phi-Phi w Tajlandii. Duzo knajpek, w ktorych mozna dobrze i tanio zjesc napic sie drinka czy obejrzec filmy video wieczorem, turysci spacerujacy w poszukiwaniu rozrywek, kramy z lokalna cepelia oraz  jedzeniem.

Gwatemala - jezioro Atitlan

Jeden dzien poswiecilismy na zwiedzanie sasiedniego Santiago Atitlan, aby sie tam dostac nalezy plynac promem lub prywatna lodka. W Santiago ciagle mozna jeszcze zobaczyc tradycyjny sposob zycia jaki niestety powoli zanika w Gwatemalii. Wiekszosc mieszkancow tego miasta to Majowie poslugujacy sie jezykiem Tz’utujil.

Santiago Atitlan

Santiago Atitlan

Santiago Atitlan

Camionetas dla miejscowych dla turystow Chicken Bus

Chicken buses to wysluzone amerykanskie autobusy szkolne, pomalowane w bajeczne wzory czesto ukraszone  napisami religijnymi w stylu ” Jezus es mi Padre – Jezus jest moim Ojcem”.

Legendarne autobusy, ktore przemierzaja wzdluz i w szerz cala Gwatemale sa najpopularniejszym jak rowniez najtanszym srodkiem transportu dla lokalnej ludnosci, ale rownie i dla co odwazniejszych turystow. Jak wynikalo z rozmowy grupki turystow, ktora uslyszalem na ulicy „chicken buses are cool!” (kuraczakowe autobusy sa super!) No coz dla jednych super dla innych po prostu niebezpieczne. Faktem jednak jest, ze jak juz ktos sie zdecyduje na podroz takim autobusem na brak wrazen nie bedzie narzekal. Pojazd ten nie odjedzie dopoki nie zapelni sie pasazerami i nie tylko. Do autobusu ladowane sa zlewozmywaki, kurczeta, kola od motocykli, narzedzia wszelkiego rodzaju slowem wszystko co potrzebujesz zabrac w podroz. Gdy juz nam sie wydaje, ze nikt wiecej sie nie zmiesci – w drzwiach moze pojawic sie sprzedawca soczkow, orzeszkow lub owocow przepychajcy sie przez tlum bo przeciez ktos na koncu moze wlasnie potrzebowac cos na przekaske.

Obsluga takiego autobusu to zazwyczaj dwie osoby kierowca i naganiacz-konduktor. Rola tego ostatniego jak sama nazwa wskazuje jest naganianie pasazerow i kolekcjonowanie oplat za bilet. Zwykle osoba ta zwisa na schodkach wejsciowych obok kierowcy lub tez podaza przed austobusem i donosnym glosem oznajmia gdzie dany autobus bedzie jechal.

Gwatemala - Chicken buses
Gwatemala - Chicken buses

Gwatemala - Chicken buses

Gwatemala - Chicken buses

Gwatemala - Chicken buses

Wulkan Pacaya

W Gwatemali znajduje sie ponad 30 wulkanow, a niektore sa wciaz aktywne. Wczoraj postanowilismy zdobyc szczyt czy tez moze zbocze jednego z nich. Jednak glowna atrakcja naszej wycieczki byla lawa! Tak wlasnie tutaj w Gwatemali jest jedno z niewielu miejsc na Ziemi  gdzie mozna bezkarnie, ale za oplata zblizyc sie do „zywej lawy” na odleglosc kilku krokow. Wrazenie jest niesamowite ale moze zacznijmy od poczatku.
Po przyjezdzie na miejsce zostalismy otoczeni przez dzieci sprzedajace kije do wtykania w lawe i podpierania sie w czasie marszu jak rowniez kijki, na ktore nadziewa sie  Marshmellow,  ktore to rowniez mozna bylo od nich kupic. Marshmellow sa to takie kawalki kolorowej pianki, cos w rodzaju bezy tylko w bardziej miekkiej postaci, dzieci to uwielbiaja.  My wytargowalismy kija do lawy i podpierania sie za 4 quetzals. Dodajmy tutaj, ze po zejsciu na dol te same dzieciaki pamietajac z kim ubily interes pdbiegaly do nas krzyczac „daj mi kija” i tak interes sam sie kreci!
Na zobocze wulkanu Pacaya polozenego na wysokosci 2552 mnp, po ktorym wlasnie plynie lawa doszlimy po okolo 1.5 godzinie marszu. Strome sciezki, niewygodne podejscia jak rowniez pokusa wynajecia konia wcale nie ulatwialy nam sprawy. Nasza 11 osobawa grupa srednia wieku 18 lat o nazwie „Palmas” wyrwala do przodu, a my dwie 40-tki objuczeni sprzetem elektronicznym (kamera, aparat, laptop) spokojnie na koncu krok po kroku posuwalismy sie w gore zbocza. Jako ostatni w grupie to wlasnie my stalismy sie ofiarami, ktore byly kuszone oferta wynajecia konia przez podazajacych za nami naganiaczy. Konie szly za nami tak blisko, iz mialem wrazenie, ze za chwile kon ugryzie mnie w tylek i powie „wsiadasz czy nie”, a naganiacze natomiast wolali „Taxi amigos?”  Tak gdzies w polowie drogi zrezygnowali i na szczescie konne taksowki zawrocily.
Dotarlismy wreszcie do miejsca, w ktorym lawa powoli plynie w dol. Olbrzymie ilosci ostyglej juz i ostrej jak brzytwa lawy utrudnialy nam poruszanie sie w tym terenie. Po krotkim marszu wreszcie dotarlismy w poblize strumienia ognia, od ktorego buchalo cieplo jak z pieca. Od razu poszly w ruch kije do wtykania w lawe, kijki do smazenia marshmellow czy tez kielbasek jak rowniez aparaty fotograficzne, kamery itp. Jednym slowem piknik na  wulkanie rozpoczal sie na dobre. Nad porzadkiem czuwali straznicy Parku Narodowego, na szczescie nikomu nie przyszlo do glowy nic  glupiego i obylo sie bez interwencji. Po okolo 30 minutach nasza grupa ruszyla w droge powrotna, aby zdazyc przed zmrokiem.
Gwatemala - wulkan Pacaya
Gwatemala - wulkan Pacaya
Gwatemala - wulkan Pacaya
Gwatemala - wulkan Pacaya
Gwatemala - wulkan Pacaya