Kostaryka – za ile?

Informacje ogolne

  • Waluta Colon
  • 1US$=519 Colonow
  • Maksymalna wyplata w bankomacie 1000US$
  • Uwaga dodatkowo do cen doliczany jest 10% podatek
  • Mozna placic za wszystko $ US
  • Na granicy miedzy Nikaragua po wyjsciu z autobusu tlum chlopakow sprzedaje obowiazkowe do wypelnienia formularze za 1$, absolutnie nie kupowac, te same formularze mozna dostac w przy bramkach od celnikow za darmo

Atrakcje

  • Park Narodowy w Monteverde 17US$
  • Rosarium w Monteverde 12$

Transport

  • Autobus z granicy do skrzyzowania z droga do Santa Elena 8US$
  • Autobus ze skrzyzowania do Santa Elena 1200C
  • Santa Elena – Monteverde 600C
  • Santa Elena – San Jose 2400C
  • Tica bus San Jose – Panama City 37$

Hotel

  • Monteverde Hotel naprzeciwko przystanku autobusowego do Monteverde, nie pamietam nazwy, pokoj z ciepla woda, WiFi normalnie 50US$ ze sniadaniem, w porze deszczowej utargowalismy do 16US$
  • Hostel Tranquilo w San Jose,  marny pokoj bez lazienki z WiFi, sniadaniem i darmowymi rozmowami telefonicznymi 24$

Supermarket

  • Platki kukurydziane 600g 1685C
  • Avocado 500C
  • Tunczyk 877C
  • Yogurt naturalny 1189C
  • Chleb 800C
  • Pasztet 500C

Restauracja

  • Ryba z ryzem, salatka i platanami 3000C
  • Kurczak z ryzem, salatka i platanami 3000C
  • Piwo 1180C
  • Herbata mrozona 1000C
Reklamy

Wulkan Poa’s i San Jose

San Jose stolica Kastaryki do ciekawych nie nalezy, ale ze my lubimy wielkie miasta to postanowilismy posiedzec tam trzy dni. Czesc czasu poswiecilismy na uzupelnienie bloga, 12 dni bez internetu na Kubie pozwolilo nam na napisanie i niepublikowanie naszych opowiadan i teraz wszystkie opowiesci pisane sa na duzo do przodu, dzieki czemu choc my jestesmy juz w Ameryce Poludniowej to Wy ciagle czytacie nasze przygody z Ameryki Centralnej.

W ostatni dzien w San Jose postanowilismy pojechac na wycieczke na wulkan Poa’s. Oddalony od miasta 50km wulkan znajduje sie na wysokosci 2500m npm i przewaznie otoczony jest mgla, tak bylo rowniez w dniu kiedy przyjechalismy. Na miejsce dotarlismy kiedy szczyt byl juz spowity szczelna zaslona mgly. Stalismy wiec na platformach widokowych z cala rzesza turystow, oczekujac na powiew wiatru, ktory ta mgle przegoni.

Kostaryka wulkan Poas

Kostaryka wulkan Poas

Kostaryka wulkan Poas

Monteverde

Kostarykanczycy wykorzustujac na maksa obecna mode na ekologie stworzyli prawdziwa maszyne do robienia pieniedzy w postaci eco turystyki. Sciagaja do siebie cale stada amerykanow choc jest tez i sporo europejczykow i kasuja na czym sie da. Jak twierdzi Janusz on tam za lazenie po lesie kasy placic nie bedzie, a juz tym bardziej za ogladanie zab i zjezdzanie na linach, bo robil to cale dziecinstwo u siebie na Wisloka i takie cos mu nie dziwne.

Tym nie mniej postanowilismy zaliczyc jeden z tzw lasow mgielnych, nazwa pochodzi od mgly, ktora przez wiekszosc roku spowija tutejsze lasy tropikalne. W oddalonym o 5 km od Santa Elena Monteverde znajduje sie park narodowy, a w nim taki wlasnie las mgielny. Las nam sie podobal chyba bardziej od tych deszczowych w Australii. Bujna roslinnosc, porosniete mchem drzewa, przyjemnie, chlodno, ponad 3000 rodzajow roslin, 400 gatunkow ptakow w tym przepiekne Kolibry i kolorowe zaby, bylo milo.

Kostaryka Monteverde

Kostaryka Monteverde

Kostaryka Monteverde

Kostaryka Monteverde

Kostaryka Monteverde

Kostaryka Monteverde

Kostaryka Monteverde

Santa Elena

Po 2 dniach spedzonych na wyspie Ometepe wyruszylismy w droge na Kostaryke, granice postanowilismy przekroczyc w oddalonym o 45 minut od przystani Penas Blancas. Chcielismy przedostac sie jak najdalej w glab kraju tak wiec zlapalismy jeden z pierwszych promow o 6.30 rano. NIe obylo sie bez problemow w przystani gdzie jak zwykle probowano nam wmowic, ze taksowka za 10US$ jest jedyna opcja, skonczylo sie na tym ze zlapalismy Chicken bus za jedyne 0.50C. Na granicy w malej budce zjedlismy pyszne sniadanie, jajecznice w tortilli.

Sama granica okazala sie jak zwykle bardzo chaotyczna, nie bylo wiadomo gdzie isc i znowu musielismy zaplacic mase roznych oplat. Wreszcie okolo 10.30 prosto z pod budki celnikow razem z para australijczykow zlapalismy autobus jadacy w strone Parku Monteverde. Po 3 godzinach jazdy kierowca wysadzil nas na autostradzie panamskiej gdzie musielismy lapac nastepny autobus do Santa Elena. Okazalo sie, ze przyjdzie nam czekac okolo 2 godzin, w tym czasie dowiedzialam sie ze bilet kosztuje okolo 2US$.

Po kilku minutach podjechala taksowka jeep i kierowca zaproponowal nam kurs za 15US$ od osoby czyli razem za 60US$, oczywiscie podziekowalismy mu odrazu bo i tak nie mielismy nic lepszego do roboty jak czekac na autobus. Po pol godzinie zatrzymal sie kolejny jeep tym razem prywatny i kierowca zaproponowal nam 10US$ od osoby, po grze wstepnej czyli skomplikowanych trikach targowania zbilismy cene do 4US$.

Droga do Santa Elena okazala sie nie byc droga tylko wijacymi sie serpentynami wertepow, w polowie zlapalismy gume i trzeba bylo wymieniac kolo. W koncu dojechalismy do miasteczka gdzie kierowca wjezdzajac na podjazd hotelu oznajmil, ze to jego hotel i jezeli w nim zostaniemy to nie musimy placic za transport. Miejsce okazalo sie bardzo ladne, pokoje w stylu alpejskim, ciepla woda (pierwszy raz od Copan) tak wiec cos tam jeszcze utargowalismy jakies 10US$ i od razu po goracym prysznicu rozkoszujac sie jeszcze odglosami pobliskiego lasu poszlismy spac.